Nie tak dawno pisałem Wam o projekcie 365, który realizuję na platformie Tookapic. Tymczasem dwa dni temu (zdjęciem umieszczonym poniżej) zakończyłem drugi rok z rzędu swojego projektu 365 – 730 dni codziennego fotografowania i publikowania zdjęć.

Czy warto? Czego się nauczyłem? Co mi się podobało a co nie – czas na małe mini podsumowanie 2 lat fotografowania.

Wiele w tym czasie się wydarzyło, rozpoczynałem projekt, jako narzeczony Katarzyny, a zakończyłem już jako jej mąż. Pierwsze kady wykonywałem Canonem 600d z 50 mm f/1.8 a zakończyłem na pełnej klatce i obiektywami z serii L – choć akurat sprzęt nie jest najważniejszy. Najważniejsze jest to, że zakochałem się z fotografii bez reszty, że aparat stał się dla mnie codziennym towarzyszem, i nie bałem się do wyjąć i zrobić zdjęcie gdy zobaczyłem moment który chciałem zatrzymać. Nie chcę mówić, że odnalazłem swój styl fotografii i jej obróbki, ale jestem zdecydowanie bliżej tego celu niż 730 dni temu.

Czy jestem zadowolony z wszystkich zdjęć? Absolutnie nie! Czy wszystkie zdjęcia wyglądają tak jak chciałem? Nie – takich jest tylko około 30%.

Bywały dni kiedy nie miałem dosłownie chwili czasu na zrobienie zdjęcia takiego jak bym chciał – wtedy sytuację i ciągłość projektu ratował telefon. Tak przy okazji, dobra porada: Do realizacji tego projektu dużo lepszym pomysłem jest dobry kompakt, niż duża i niezbyt poręczna lustrzanka. Sam byłem już o krok od kupienia Lumixa DMC-LX100, i pewnie gdyby nie Kasia, która ma bardziej racjonalne podejście niż ja w wielu kwestiach, to kupił bym ten aparat i nim dokończył swój projekt.

Ciężko mówić o tym, że jestem zadowolony z fotografii jakie teraz wykonuję – z pewnością jestem choć technicznie lepszy niż 730 dni temu, ale każdego dnia uczyłem się jeszcze więcej, a tego nie nauczyłem bym się, z żadnej książki, z żadnego warsztatu.

Okazało się, także że cześć moich zdjęć a konkretnie fotografii kulinarnych zaczęła się podobać innym na tyle, że zostałem zaproszony do wykonania kilku zaleceń – tak powstał projekt foodphoto.pl, kilka zdjęć pojawiło się nawet w książce kucharskiej.

Wszystkie 730 dni zdjęć jest dla mnie pamiętnikiem – pamiętam chwilę każdego z nich, mniej lub bardziej ale pamiętam. Jest to nieoceniona wartość tego projektu, którą widzę dopiero teraz z perspektywy tych 2 lat.

Jeżeli zastanawiasz się czy warto brać w nim udział – bez wahania powiem – warto! Czy będzie łatwo? Nie będzie. Czy będzie wszystko szło zgodnie z planem? Nie będzie.

Weź aparat lub telefon i zacznij robić zdjęcia!

Ja nie rozpoczynam 3 roku z tookapic, planuję stworzyć nieco inny dziennik foto – znajdziesz go tutaj na „blogu” już niebawem. Nie będzie codziennie jednego zdjęcia, czasami będzie ich kilka czasami tylko jedno, ale będą tam tylko te z których jestem naprawdę zadowolony.

Do zobaczenia niebawem.